Słyszę jak za mną idzie. Nie chcę go oglądać, więc przyspieszam. Skręcam w obojętnie które korytarze w nadziei, że zaraz go zgubię. Jednak na co ja liczę, on jest Huncwotem zna każdy zakamarek Hogwartu.
Postanawiam iść do Pokoju Wspólnego i zaszyć się w dormitorium. Wiedziałam, że dziewczyny nie pozwolą mi tam długo siedzieć, one chcą mu pomóc. Czy tak trudno wszystkim jest zrozumieć, że go nie chcę? Uczepił się mnie i teraz wszyscy patrzą na niego z zachwytem, a ja jestem tą złą, która nie chce dopuścić do siebie iskierki miłości. Wbrew wyobrażeniom na mój temat jestem osobą potrzebującą bliskości. Marzę o swoim rycerzu, którzy przyjedzie do mnie na białym rumaku i wręczy mi piękną różę. Ja wtedy się zakocham i pognamy na koniu w stronę zachodzącego słońca.
Zamyśliłam się, a on w tym czasie mnie dogania. Chwycił mnie za nadgarstek i lekko przytrzymał. Czując jego dotyk na mojej skórze szybko się odwracam wiedząc kogo zobaczę. Chcę wyrwać dłoń, ale trzyma mnie mocno. Widzę w jego oczach żal i ciche przeprosiny, których nie mam zamiaru przyjąć.
-Puść mnie Potter. - mówię przez zaciśnięte zęby. Z minę zbitego psa ku mojemu zaskoczeniu wykonuje polecenie, a ja nie czekając na nic próbuję mu uciec. Układa ręce po obu stronach mojej głowy tak, że teraz jestem przygwożdżona do ściany bez żadnej możliwości ucieczki.
-Lil, proszę. Wysłuchaj mnie chociaż ten jeden cholerny raz! - mówi z determinacją wyczuwalną w głosie.
-Nie mam zamiaru cię słuchać. Nie jestem pieprzonym Bogiem i nie wybaczam! A teraz łaskawie zejdź z mojego pola widzenia nim co najmniej złamię ci nos. Jest to dość niska cena w porównaniu z zniszczeniem mojego kolejnego związku, ale mam nadzieję, że wystarczy.
Cały czas patrzy mi w oczy. Powoli lód wokoło mojego serca zaczyna topnieć pomimo powłoki jaką się otoczyłam. Widzę rozpacz w jego oczach. Porusza mnie to do głębi, jednak ja jestem nieporuszona. W plotkach jestem oziębłą suką, którą w tej chwili mam zamiar się stać. Nieodwracalnie, dla wszystkich.
-Wiesz chociaż czemu to zrobiłem?
-Nie wiem i mam to wszystko w dupie, chcę po prostu, żebyś się odpieprzył, czy to na prawdę takie trudne?! Mam nadzieję, że się dogada... - urywam w połowie słowa.
Nagle świat zaczyna wirować, a moje kolana się uginają. Nie wiem kiedy zaczął się tak przybliżać, że teraz spokojnie stojąc nade mną całował mnie delikatnie. Czułam jak moja maska opada i zaczynam rozumieć, że ja nie potrafię być taką bezmyślną suką i kocham tego debila. Niszczył wszystkie moje związki i nękał na każdym kroku miłosnymi wyznaniami.
Może i jestem masochistką, ale kocham go ponad życie. Tylko czemu dopiero teraz to zrozumiałam?

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit. Proin nibh augue, suscipit a, scelerisque sed, lacinia in, mi. Cras vel lorem. Etiam pellentesque aliquet tellus.
OdpowiedzUsuń